14 sierpnia 2026 · 6 min czytania
Niemiecka ustawa o dostępności: kiedy Twoja strona musi ją spełniać
Od 28 czerwca 2025 roku obowiązuje niemiecka ustawa o wzmocnieniu dostępności (BFSG) — i od tego czasu regularnie słyszę to samo pytanie: czy to w ogóle nas dotyczy? Szczera odpowiedź brzmi: wielu małych firm nie, niektórych jak najbardziej, a granica przebiega inaczej, niż większość zakłada. Ten artykuł porządkuje temat, ale nie zastępuje porady prawnej — w razie wątpliwości pytanie należy do prawnika.
Czego wymaga ustawa i od kogo
BFSG wdraża dyrektywę UE i zobowiązuje dostawców określonych produktów i usług do zapewnienia ich dostępności. Kluczowy jest odbiorca: ustawa celuje w usługi świadczone konsumentom w obrocie elektronicznym. Sklep internetowy, system rezerwacji, portal klienta czy usługi bankowe mieszczą się w tym zakresie.
Zwykła strona wizytówka bez funkcji zamówienia lub rezerwacji, skierowana wyłącznie do klientów biznesowych, zasadniczo nie jest objęta. Właśnie dlatego warto przyjrzeć się własnej stronie: w momencie, gdy pojawia się kalendarz rezerwacji, sklep albo logowanie dla konsumentów, ocena się zmienia.
Wyłączenie dla mikroprzedsiębiorstw i jego haczyk
Dla usług istnieje wyłączenie dla mikroprzedsiębiorstw. Obowiązuje tylko wtedy, gdy oba warunki są spełnione jednocześnie:
- mniej niż 10 pracowników oraz
- maksymalnie 2 miliony euro rocznego obrotu lub sumy bilansowej.
- Ważne: wyłączenie dotyczy usług — przy dystrybucji objętych ustawą produktów nie ma zastosowania.
- Równie ważne: może wygasnąć. Kto przekroczy próg, zostaje objęty obowiązkiem, choć nikt go o tym nie powiadomi.
Co technicznie znaczy dostępna strona
Punktem odniesienia jest norma europejska EN 301 549, która dla treści internetowych odsyła do WCAG 2.1 na poziomie AA. Brzmi abstrakcyjnie, ale dobrze się przekłada:
- Wszystko, co działa myszą, musi działać także klawiaturą — a fokus musi być widoczny.
- Tekst potrzebuje wystarczającego kontrastu wobec tła (co najmniej 4,5:1 przy zwykłym rozmiarze).
- Obrazy potrzebują sensownych tekstów alternatywnych, filmy — napisów.
- Formularze potrzebują prawdziwych etykiet i komunikatów o błędach wyjaśniających, co zrobić.
- Strona musi pozostać obsługiwalna przy powiększeniu 200 % i czytelna dla czytnika ekranu.
Pięć błędów, które znajduję niemal zawsze
- Szary tekst pomocniczy na białym tle — wygląda elegancko, nie przechodzi testu kontrastu.
- Pola formularza z samym placeholderem zamiast prawdziwej etykiety. Po rozpoczęciu pisania opis znika.
- Menu, slidery i okna modalne, które da się otworzyć lub zamknąć wyłącznie myszą.
- Obrazy dekoracyjne z tekstem alternatywnym i obrazy istotne bez niego — dokładnie na odwrót.
- Nagłówki dobrane pod wygląd, a nie pod strukturę: trzy H1 na jednej stronie i ani jednego H2 pomiędzy.
Jak wygląda taki projekt w praktyce
Na początku jest audyt: testy automatyczne pokrywają to, co mierzalne, pozostałe 40 procent znajduję ręcznie klawiaturą i czytnikiem ekranu. Powstaje z tego lista priorytetów — co jest krytyczne prawnie, co realnie blokuje użytkowników, a co jest kosmetyką.
Przy zwykłej stronie firmowej zakres prac jest zwykle mniejszy, niż się obawiano: kontrasty, style fokusu, etykiety formularzy i struktura nagłówków załatwiają większość. Na końcu powstaje udokumentowana deklaracja dostępności, żeby było co pokazać w razie pytań.
Dostępność to nie przypadek szczególny dla wąskiej grupy: obsługa klawiaturą, dobry kontrast i czysta struktura sprawiają, że strona jest szybsza i bardziej zrozumiała dla wszystkich — a Google ocenia te same sygnały pozytywnie. Jeśli chcesz wiedzieć, jak stoi Twoja strona, sprawdzę ją i szczerze powiem, czy trzeba działać.